Pokój na początku wydawał się klasyczny, jednak z każdym kolejnym krokiem nabierał smaczku.
Zagadki niebanalne, stosunkowo trudne, napewno trzeba baardzo dużo szukać i "gmerać", żeby znaleźć.
Jedyny minus to taki, że czasami nie wiadomo co spowodowało jakąś Reakcje, przez co łatwo się pogubić, ale całość klaruje się niezwykle dobrze.
Wystrój pokoju zdecydowanie oddaje klimat historii.
Troszkę brakowało mi fajnego wprowadzenia nastrajającego już na grę, jednak mogę podejrzewać, że niedziela to i również zmęczenie:)
Obecna ocena w komentarzach jest dość sprawiedliwa. Pokój ma swoje minusy, ale za taką cenę jest definitywnie warty odwiedzenia.
Pierwsza zagadka jest praktycznie niemożliwa do wykonania bez podpowiedzi i widzę, że nie jestem jedyny z takim problemem. Nie pomaga słabe oświetlenie, zagadka jest trudna, a przy dwóch osobach z małymi dłońmi - bardzo trudna fizycznie. Nawet znając rozwiązanie, potrzebowaliśmy wysiłku w a) znalezieniu właściwego elementu (symbol jest przetarty i niepowiązany z resztą), b) wykonaniu rozwiązania serio, 4 oddalone od siebie przyciski trzeba wcisnąć bardzo mocno. Dłonie są dwie, więc trzeba użyć obu małych palców, to jest trudne! Druga osoba musi w tym czasie robić coś innego.. Potem niektóre zagadki są trudne, ale starając się oceniać obiektywnie - rozwiązywalne i nie frustrujące. Jednak początek bardzo wpływa na nastawienie.
Nie podobało mi się słabe oświetlenie. Staram się nie używać telefonu w pokojach, ale tu włączyłem latarkę i nawet nie czułem, żebym oszukiwał. Przydałoby się chociaż jedno miejsce w pokoju lepiej oświetlone. Lub latarka.
Martwi mnie, że mimo wielu sugestii w komentarzach, problemy nie zostały rozwiązane. Jest też wpis o odświeżeniu z listopada 2023. W lutym 2024 nic takiego nie miało miejsca. Niezmiennie problemem jest możliwość usłyszenia podpowiedzi udzielanych innym grupom (nawet siedząc na korytarzu) i fakt, że mg jednocześnie obsługuje kilka grup i przychodzących klientów.
Obsługa jest bardzo sympatyczna. Olbrzymi, olbrzymi plus za możliwość ukończenia pokoju mimo przekroczenia czasu. W niektórych pokojach, MG obserwuje postęp i sam z siebie udziela wskazówek, gdy widzi, że gracze utknęli zbyt długo. Tu bardzo przydałoby się to na początku.
Pokój zdecydowanie odradzam na początek przygody z ER!
Wystrój był ładny, dość bajkowy, wiele smaczków nawiązujących do Pocahontas. Niestety wiele elementów odpadało lub było dość zużyte. W pierwszej części pokoju było dość ciemno, a będąc w 3 osoby mieliśmy tylko 1 latarkę, co trochę przeszkadzało w eksploracji. Mówiąc o eksploracji dość często próbowaliśmy wymacać otoczenie i wtedy również wpadaliśmy na zużyte elementy dekoracji i wystające kable, co trochę psuło klimat. Na plus zakończenie, które było bardzo zaskakujące i oryginalne.
Niektóre zagadki dla nas nie były dość dobrze oznaczone i ich logika była trudna do odgadnięcia, przez co sporo razy prosiliśmy o podpowiedź. Zdarzało się, że coś znaleźliśmy, ale nie mieliśmy zbytnio pomysłu co z tym zrobić. Brakowało nam feedbacku po rozwiązaniu niektórych zagadek, zdarzało się, że przedmiot położyliśmy na właściwe miejsce i musieliśmy się rozglądać czy coś się wydarzyło.
Mistrz gry dobrze wprowadził w fabułę pokoju i wspierał podpowiedziami. W jednym momencie odnieśliśmy wrażenie, że mógł nie widzieć dokładnie co zrobiliśmy, bo dostaliśmy podpowiedź do przedmiotu, którego jeszcze nie posiadaliśmy. Duży plus za to, że mogliśmy rozwiązywać zagadki po przekroczeniu limitu czasowego, tym bardziej że niestety przyszliśmy trochę opóźnieni.
Pokój nadgryziony zębem czasu. Mechanizmy trochę zmęczone. Ale fabuła i liczba zagadek wciągająca i nie pozwalająca się nudzić. Dobra lub bardzo dobra grywalność. Mieliśmy dużo zabawy a to się liczy. Polecam
Pokój warto odwiedzić, my przeszliśmy go we dwójkę, więc był w lekko uproszczonej wersji, przy większej ekipie są jeszcze dodatkowe zadania. Kilka razy musieliśmy prosić o podpowiedź (ale ro raczej wynikało z naszego nieogarnięcia i z tego, że wracamy do escape roomów po kilkuletniej przerwie:D)
Zadania ciekawe, kłodek tylko kilka czasu na nudę raczej nie będzie:)
Pokój w klikacie Stranger Things i lat 80. w Polsce całkiem nieźle oddany. Widać, że pokój stworzony był jakiś czas temu, wydaje się przestarzały, wypadałoby go trochę odnowić, a byłoby super. Zagadki dość zróżnicowane, jestem raczej początkujący, w tym pokoju byłem z dwoma debiutantami, udało się nam wyjść, ale nie obyło się bez podpowiedzi, kilka zagadek jest trochę niepotrzebnie udziwnionych.
Fabuła osadzona w tajemniczym lesie nadaje pokojowi klimat "Jasia i Małgosi". Scenografia oddaje nastrój, tworząc realistyczne otoczenie chaty wiedźmy i magicznego lasu.
Zagadki satysfakcjonują różnorodnością i nieliniowością. Kilka z nich było dla nas zupełnie nowych, co wzbogaciło doświadczenie. Na uwagę zasługuje również udane zintegrowanie ich z otoczeniem.
Jednak, duży minus to kwestia czystości - pokój sprawiał wrażenie brudnego i zakurzonego. Mimo tego, fabuła, scenografia i zagadki przenoszą uczestników do prawdziwej chaty wiedźmy, dzięki czemu doświadczenie jest spójne, przyjemne i angażujące.
Poprawienie standardów czystości byłoby dużym plusem.
Niestety po przeczytaniu opinii z lock.me spodziewaliśmy się czegoś więcej wybierając się do tego pokoju. Nasza grupa składała się z 3 osób (z doświadczeniem od 2 do 6 pokoi), więc dostaliśmy pełny zakres dostępnych zadań. Udało nam się z pokoju wyjść, ale jednak w jego sprawnym pokonaniu nie pomagały nam problemy techniczne, które napotkaliśmy.
Zacznijmy od plusów, bo jest ich niestety mniej niż minusów. Pokój jest jednym z większych, które odwiedziliśmy, a piętrowe wykorzystanie przestrzeni daje nam kilka początkowych zadań z ciekawym użyciem początkowego położenia graczy. Wystrój jest prosty, co zdecydowanie współgra z konceptem więzienia i skrzydła egzekucyjnego, jednak nie jest w stanie też bardzo zachwycić, a widać w nim już niestety upływ czasu od jego powstania. Wykorzystanie pasków kolorowych LEDów , alby pokierować naszą uwagą, do kolejnych zagadek było rozwiązaniem, które widzieliśmy po raz pierwszy i naturalnie prowadziło nas do kolejnych elementów pokoju.
Niestety część mechanizmów w pokoju nie zadziałała podczas naszej wizyty, co wprowadziło sporą dawkę chaosu podczas wykonywania zadań. Nasza grupa musiała kilkukrotnie kontaktować się z mistrzem gry szukając podpowiedzi, tylko po to by dowiedzieć się, że nasze rozwiązania są poprawne, ale mechanizm "nie zaskoczył" na czym straciliśmy dość sporo czasu. Jedno z urządzeń wymaga przytrzymania guzika resetującego przy wpisywaniu rozwiązania, a w innym zadaniu musieliśmy kilkukrotnie wkładać i wyciągać dobrze ułożone elementy, aby w końcu urządzenie zadziałało.
Najbardziej nasze nastawienie niestety zepsuła ostatnia zagadka, podczas której rozwiązywania kopnął mnie prąd. Nie było to wysokie napięcie, ale niesmak pozostał. Zadanie wymagało połączenia ze sobą dwóch odsłoniętych kabli przy pomocy samochodowych krokodylków, ale jeden z nich nie miał już gumowej osłonki na uchwycie.
Podsumowując, w czasach swojej świetności był to na pewno pokój warty odwiedzenia, jednak w obecnym stanie nie jestem w stanie go polecić, we Wrocławiu są pokoje w znacznie lepszym stanie technicznym i mam nadzieję, że Cela Śmierci do nich dołączy - po modernizacji :)