Oh boi, cóż to był za pokój.
Scenografia fenomenalna. Mało widocznych "bebechów", wszystkie szczegóły dograne do granic możliwości.
Zagadki bardzo fajne. Natknęliśmy się za kilka naprawdę unikatowych zadań mimo pewnego stażu.
Najlepsza interakcja z mistrzem gry z dotychczasowych pokojów. Sposób komunikacji wyjątkowy i doskonale przemyślany, a i mistrzyni gry na którą trafiliśmy - goat.
Dużo szczegółów (drobny prezent na koniec, końcówka, wykorzystanie przestrzeni, dzielenie drużyny), których jakość po prostu składa się na opinię jednego z najlepszych (jeśli nie najlepszego) pokoju w którym byliśmy.
Było tak dobrze, że zdecydowałem się skleić tę opinię - a nienawidzę wystawiać opinii.
Batman zniknął - ale po co nam on, skoro istnieje ekipa zdolna robić sztukę w płaszczu escape roomu?
Trzymajcie się tam w tym Gotham wariaty <3
Od samego początku czuć i widać ogrom włożonej pracy. Mnóstwo detali, o których właściciele chętnie na koniec opowiadają, plakaty, fiolki, rośliny, majstersztyk klimatu. Fabuła świetna, momentami nieliniowa (można działać na dwa osobne zespoły i wtedy zdecydowanie polecam, bo jest co robić), dużo ciekawych rozwiązań, zero kłódek. Poziom umiarkowanie trudny (byliśmy ekipą: 2 doświadczonych, 2 nastolatków i 1 "pierwszyraz"), momentami można by niektóre zadania utrudnić. Nie masz, jak w niektórych pokojach, wrażenia, że zadania i rozwiązania są nielogiczne, wszystko działa :)
Super zabawa z dużą dawką główkowania, śmiechu i świetnej atmosfery. Pokój doskonały w swej zagadkowości jak i historii, a mistrz gry wprowadza nas w świat wikingów doskonale. Polecam każdemu i tym mniej jak i zarówno tym bardziej doświadczonym - na pewno czeka was niezapomniana zabawa.
Wikingowie to ciekawy, starannie wykonany pokój, który oferuje więcej, niż z opisu mogłoby wynikać. Zagadki są dosyć proste, ale nie dajcie się zwieść! Trzeba trochę przy nich ruszyć głową.
Klimat pokoju wręcz wylewa się i chce nas pochłonąć od samego początku. Wprowadzenie do pokoju zlewa się z rzeczywistością. A towarzyszącą nam cały czas oprawa dźwiękowa nie pozwala nam zapomnieć, że bogowie cały czas nas obserwują...
Jak zwykle, escape arena dają popalić! Uwielbiam ich escape roomy, które są robione z ogromną pasją. Czuć to wszędzie! Jaskinia hazardu była ogromnym wyzwaniem. Na prawdę trzeba pogłówkować :) oczywiście polecam, bo klimacik super, zagadki nieoczywiste (i to bardzo), no i obsługa na najwyższym poziomie. Jak w każdym innym pokoju escape areny, dodają swoje fajne smaczki, żeby zapamiętać ich, polecić i wrócić do kolejnego :)
Od tygodnia myśleliśmy tylko o tym dniu... o czasie, kiedy przeniesiemy się w odległe nordyckie krainy, by jako Wikingowie stoczyć bój na śmierć i życie. Byliśmy gotowi na wszystko... ale to, co nas spotkało przekroczyło wszelkie nasze oczekiwania!
W skrócie:
- świetna zabawa! Można było wczuć się mocno w mroźny klimat Skandynawii. Dużą rolę odegrały dekoracje, odgłosy (nawet w wersji online one działają), a przede wszystkim mistrzowie gry.
- wielki szacun dla całej ekipy prowadzącej pokój! Było sympatycznie, można porozmawiać, a przede wszystkim pełen profesjonalizm w prowadzeniu gry! Sam poczułem się jak Wiking!
- zagadki logiczne, niektóre łatwiejsze inne trudniejsze, ale wszystkie do ogarnięcia. Wydaje mi się, że nawet trochę łatwiej gra się online niż w realu. Fajne rozwiązania techniczne - ułatwiają myślenie nad zagadkami.
- warto mieć dwa urządzenia obok siebie i przypiąć obraz z zooma na głównego bohatera i drugi obraz (na drugim urządzeniu) z technicznymi informacjami odnoście do zagadek - nam to mega pomogło i ułatwiło grę.
- cena, hmm niby wysoka, ale warto było. Nie żałujemy, a wręcz przeciwnie. Żałujemy tylko jednej rzeczy, że nie było nas tam osobiście.
Escape arena postarala sie, nie ma co! Pokoj wykonany perfekcyjnie! Ilosc przejść, aktywnych elementów - ogromna! Wystroj? Mega! Trzeba samemu zobaczyć i podziwiać. Ilość zagadek wystarczająca. Zagadki logiczne i spójne, jedna lekko frystrująca ale to tylko moja subiektywna opinia. Mistrzyni gry oczywiscie na ogromny plus! Calosc tworzy przepis na sukces. Polecam z czystym sumieniem
Bardzo fajny pokój, ciekawe zagadki, dużo "zakamarków", super wystrój, na pewno w "top 3" pokoi jakie odwiedziłam, a trochę już tego było. Ale ogroooomny szacun dla Mistrza Gry (Krzysztofa) - super nas "prowadził", jego podpowiedzi były podawane w takich momentach i z takim wyczuciem aktorskim, że miałam wrażenie, że to element scenariusza. I widac było, że skrupulatnie śledził co robimy i interweniował dokładnie wtedy kiedy potrzebowaliśmy. To zdecydowanie najlepszy Mistrz Gry jakiego do tej pory spotkałam. Bardzo dziękujemy.
Nowość na poznańskim rynku, drugi pokój w Polsce i pierwszy w mieście – lepszej rekomendacji nie trzeba. To przepiękny, fantastyczny ER, w którym widać nakłady przeznaczone na scenografię, który je się oczami. Jest atrakcyjny zarówno pod względem wyglądu, flow oraz zagadek i mocno przygodowy. Chce się w nim być. Nie dziwią mnie przyznawane mu dziesiątki. Jest jednak na poziomie, który według nas nie legitymizuje drugiego miejsca w Polsce, ani nawet w Poznaniu.
Gdy wyszliśmy, wszyscy zgodnie przyznaliśmy, że jest to dla nas 9 i nie mieliśmy co do tego wątpliwości. Bardzo przywiązuję wagę do tego, by pokoje były w odpowiedniej relacji między sobą, a oceny były uczciwe. Tu brakuje mi niezmiernie oceny 9,5. Najbardziej przeważa tu brak wyróżniającego efektu wow, czyli czegoś więcej – czegoś ponad inne pokoje w branży, zwłaszcza z rankingiem #2 w kraju.
Klimat
Zgodnie nie przyznajemy maksimum punktów za klimat. Sam wystrój jest topowy, czyli dokładnie taki, jakiego możemy się spodziewać po profesjonalnej firmie scenograficznej, której jest autorstwa. Elementy są porządnie wykonane, wręcz śliczne, zagospodarowanie przestrzeni mistrzowskie, zakamarków jest mnóstwo i wyciśnięto każdy centymetr powierzchni na maksa (kochamy to).
Jeśli chodzi o fabułę, mogło być lepiej. Historia powiązana z klimatem to w topowych pokojach must have. To jest zew całej przygody, coś na czym jedziemy, niczym na paliwie – ten wyróżniający motyw, który wszystko napędza. Tutaj brakowało nam powiązania tego, co robimy, z historią. Do końca nie wiedzieliśmy, o co chodzi w fabule. Czasami, gdy historia jest taka rozmyta, występuje efekt wow, który wszystko przyćmiewa, a tutaj takiego nie było.
Nie jestem też fanką zabiegu, kiedy narracja musi wybrzmieć i lektor gada i gada. Tutaj trochę to zabiło tempo akcji. Czuliśmy przy tym gadaniu, że ono nie jest konieczne, klimat robi tak średnio i służy jedynie do rozwiązania zagadki. Nie buduje jednak naszej akcji, i nie napędza realnie tego, co my robimy. To było niczym opowieść o postaciach gdzieś tam w tle, z którymi my de facto nie czujemy, że się mierzymy.
Zgodzę się z opiniami, że trochę brakowało tu Batmana w Batmanie. I okej, opuścił Gotham i to my musimy walczyć ze złem, ale trochę brakowało nam… realnej walki z tym złem przez większość pokoju poza samym zakończeniem. Na końcu akcja jest epicka i bardzo podnosi ocenę za ten pokój – napięcie rośnie i czujemy motywację do działania. Jednak przez większość pokoju nie czujemy, że posuwamy do przodu jakąś opowieść rozwiązując zagadki. Dostajemy po prostu fajne łamigłówki, mniej lub bardziej osadzone w przewodnim motywie.
Zagadki
Zagadki są naprawdę bardzo dobre. Rzadko kiedy mogę powiedzieć, że każda z nich mi się podobała, a tutaj jest wiele atrakcyjnych, angażujących i oryginalnych łamigłówek. To one stanowiły dla mnie największy plus, poza tą przegadaną zagadką. Mechanicznie i jeśli chodzi o różnorodność – są super. Dalej jednak twierdzę, że są po prostu w danym temacie, ale nie są nierozerwalnie związane z fabułą.
Plusy
+ Wysokobudżetowa scenografia
+ Wyciśnięcie 101% z dostępnego miejsca
+ Zróżnicowane i wciągające zagadki
+ Świetna zabawa
Minusy
- Brak flagowego elemetu, game-changera, gwoździa programu, którym to gwoździem zostalibyśmy wbici w ziemię
- Nie odczuliśmy toczącej się fabuły poza samą końcówką
Podsumowanie
Jest coś w opiniach tych osób, które nie dały 10. Pojawiają się tam sformułowania “Mam problem z pokojami z najwyższej półki, bo nie spełniają moich oczekiwań.”, “1 miejsce w Poznaniu, 2 w Polsce, wchodzę z oczekiwaniami wielkiego WOW, a jest po prostu poprawnie”.
Zabrakło tutaj kropki nad i, czegoś naprawdę wyróżniającego. Obecnie w rankingu lockme to drugi pokój w Polsce, a w moim osobistym jest poza pierwszą dziesiątką i nie jest tej samej klasy co Zemsta Umarlaka, Cicha Noc, czy Zielona Mila. Albo tamte pokoje dostaną 11, albo ten 9. Przyjęliśmy ocenianie, że gdy są jakiekolwiek wątpliwości, czy tę dychę przyznać, to jej po prostu nie dajemy, bo przy obecnym poziomie nowości albo to uwzględnimy, albo za chwilę wszystkie nasze oceny będą zawyżone.
Na koniec jeszcze łyżka dziegciu w beczce miodu i coś co uwiera nie tylko mi, ale i według znajomych wręcz stoi w sprzeczności z ideą ER i zabija zabawę. Niedługo do wielu pokojów nie będzie po co chodzić, bo tak je zaspojlują rolki na social mediach. To jak odkryte są karty nie jest jeszcze na poziomie Świńskiego Losu, czy Prawdziwego Mikołaja, gdzie jest w rolkach pokazane niemal wszystko, ale ta tendencja do pokazywania nagrań ze spojlerami nam się nie podoba. Bardzo niefajnie, że normą staje się odsłanianie coraz więcej. Tak, wiem, za granicą zdarza się nawet wrzucanie makiet 3D całego pokoju z online tour, ale nie tędy droga. Rozumiem, że takie wideo dociera do szerszego grona poza branżą i jest reklamą dla ludzi spoza tego hobby, ale z którym graczem nie rozmawiam, to mówiąc delikatnie, zniechęca go to do odwiedzenia pokoju. Zaskoczenie gracza to największy atut, jaki mają w ręku escape roomy.