Po opisie pokoju nie byłem do niego jakoś specjalnie przekonany... może dlatego, że rzecz dzieje się w salonie fryzjersko-krawiecki... a ja z moimi włosami pożegnałem się już dawno temu, a w kieckach nie chodzę :P
Zostałem zaskoczony bardzo pozytywnie. Jakość wykonania pokoju, wystrój, zaskoczenie z każdym kolejnym etapem...
Zaskoczyły mnie też zagadki. Są bardzo zróżnicowane pod względem trudności. Z niektórymi poradziliśmy sobie bardzo szybko i sprawnie, z niektórymi bez podpowiedzi (od bardzo miłej Mistrzyni) by się nie obyło ;)
Mogę za to szczerze napisać, że samodzielne rozwiązanie którejkolwiek zagadki dawało dużo przyjemności i satysfakcji :)
Oby tak dalej Foxy!
Aaa no i "dreszczyk" też był... może nawet jeden malutki zawał serca u jednej z członkiń drużyny :P
Pokój odwiedziłyśmy 5-osobową ekipą po wielu miesiącach zastanawiania się, czy poradzimy sobie z jego poziomem trudności. Słyszałyśmy jednak o Doobym tak dużo dobrego, że w końcu wybrałyśmy się do Wrocławia i… to był absolutny kosmos.
Zaczynając od przemiłego Mistrza Gry, poprzez niezwykle klimatyczne wprowadzenie, a kończąc na logicznych i mega satysfakcjonujących zagadkach. Sam wystrój również rewelacyjny, podobnie jak muzyka, która świetnie wprowadzała w klimat pokoju.
Dooby Doo trafia zdecydowania do mojej topki, to było niesamowite przeżycie. Dla tych bardziej strachliwych - nie ma się czego bać, ja jako osoba mocno przewrażliwiona nie czułam żadnego stresu!
Pokój oceniam jako coś pomiędzy średniozaawansowanym a trudnym. My miałyśmy dobry flow i zagadki po prostu wpasowały się w nasz gust, jednak zdecydowanie jest to wymagający ER.
Dziękujemy MG za cudowną obsługę i rozmowę przez oraz po grze, jeszcze na pewno wrócimy do Foxa!
Odwlekaliśmy wizytę w tym pokoju bardzo długo. Raz nawet padła "ostateczna" decyzja o tym, że do American School Story to my na pewno nie idziemy. Z czego wynikała nasza niechęć?
Przede wszystkim po przygodzie w jednym z innych uznanych pokoi zgodnie stwierdziliśmy, że pokoje z interakcją nas nie bawią. Męczy nas udawanie, próby przejścia do rzeczy i wymuszona upierdliwość wynikająca z interakcji z mistrzem gry. Lektura innych obecnych tu opinii dodatkowo utwierdzała nas w przekonaniu, że to nie escape room tylko event, spektakl, że pokoju nie da się przejść w 2 osoby (my chodzimy praktycznie tylko w parze), że interakcji jest więcej niż zagadek.
Kilka dni temu po wizycie w Dooby Doo podjęłam jednak małżeńską decyzję, że robimy to, będziemy mieć z głowy, najwyżej nie przejdziemy pokoju, ale kolejne miejsce na wrocławskiej mapie będzie odhaczone.
Jakże pozytywnie się zakoczyłam w trakcie gry!
Odniosę się teraz do poszczególnych aspektów pokoju:
1. Interakcja - interakcja w pokoju jak najbardziej jest i jest jej sporo. Wciąż jest to jednak escape room!
Pokój z twistem w postaci mocno zaangażowanego mistrza gry, z dużym wprowadzeniem fabularnym, z silnie opowiadaną historią - ale wciąż tylko i aż escape room. Nie doświadczyliśmy żadnej upierdliwości ani irytacji, bawiliśmy się wyśmienicie. Towarzyszka naszej przygody zdecydowanie nie przeszkadzała w grze, a wręcz pomagała i dostarczała śmiechu. Jej rola była niezastąpiona i nie była wcale na siłę - ściśle wpisywała się w fabułę. Jednym zdaniem: mistrzyni gry spisała się w swojej roli znakomicie. Właśnie takich pokoi z interakcją nam trzeba.
2. Trudność/Ilość graczy - szłam do tego pokoju z pewnością, że nie wyjdziemy z niego w czasie. Jak do tego dodawałam niechęć do interakcji, to myślałam, że nie przebrniemy nawet przez jego pierwszą część. Jakże się myliłam! Zagadek jest dużo, ale wszystkie są logiczne, sensowne, interesujące. Zacięliśmy się na dłużej dosłownie raz, ale z własnej nieogarniętości. Pokój przeszliśmy w 2 osoby i w 91 minut, a wcale się nie spieszyliśmy, nie narzucaliśmy sobie nerwowego tempa. Zagadki są tak logiczne, że prawie wszystko szło gładko jak po maśle.
Nie jest to oczywiście pokój dla pary graczy ani na pierwszy, ani może nawet nie na 10 raz. Jeżeli macie jednak doświadczenie kilkudziesięciu pokoi i escape roomy przechodzicie sprawnie, to powinniście sobie poradzić z małymi podpowiedziami. (Widziałam komentarze o problemach z podpowiedziami - u nas system podpowiedzi działał bez zarzutu i mieliśmy pełen kontakt z mistrzem gry przez cały czas).
3. Klimat/Strach - pokój zdecydowanie nie jest straszny. Mówię to jako niekryjący się tchórz. :) Dominuje w nim czarny humor połączony z pewnego rodzaju niepokojem. Nie ma żadnych jumpscare'ów i tanich straszaków. Sam wystrój jest rewelacyjny, może troszeczkę miejscami przydałoby mu się odświeżenie. Klimat amerykańskiej szkoły z dziwną tajemnicą oddany w 100%.
4. Obsługa - klasa w całej rozciągłości, takiej obsługi życzę każdemu i w każdym escape roomie.
Podsumowując - nie bójcie się iść do tego pokoju nawet jak nie przepadacie za interakcją! Pokój można uznać za standardowy escape room, ale z bardzo intensywnie opowiadaną fabułą. Pokój sprawdzi się dla każdego, jest rewelacyjny, świetnie poprowadzony, logiczny i klimatyczny. Cieszę się ogromnie, że zdecydowaliśmy się tam pójść i polecamy wizytę w ASS każdemu. :)
Jako fanka Scooby Doo przyznaje, że pokój jest naprawdę bardzo przyjemny. Widać, że nie jest to nowy pokój, ale w żadnym stopniu nie wpływa to na jakość gry, a wręcz dodaje pewnego uroku starego, nawiedzonego miejsca. Zagadki były naprawdę bardzo ciekawe, logiczne i przyjemne, chociaż musieliśmy się mocno nagłowić nad pewnymi z nich. Mistrz gry wspaniale wczuł się w naszą rozgrywkę, a jego działania nie były zbędne, a wręcz uważam, że konieczne, aby utrzymać klimat pokoju w danej tematyce. Miejsce godne polecenia dla każdego
Z wielką przyjemnością odwiedziliśmy nowy pokój jako czwarta grupa po jego otwarciu. Cieszymy się, że możemy napisać jedną z pierwszych opinii o nim. Jak zwykle pokój tej firmy ma przepiękny wystrój, a jego części składowe utrzymane są w odmiennej i ciekawej kolorystyce. Mnóstwo zagadek, w których pomagali nam doświadczeni mistrzowie gry. Elementy gry z aktorem były bardzo sympatyczne i dawały nam wiele radości. Serdecznie zachęcamy do odwiedzin tego pokoju. Serdeczne pozdrowienia dla przemiłej suczki oraz dwóch kotków.
Każdy zasługuje czasami na chwilę i odrobinę luksusu. W pewnym miasteczku takie cuda i cudeńka oferowały w swoim salonie dwie siostry, słynne na całe miasteczko. Mimo tej popularności zarówno siostry, jak i salon owiane było pewną tajemnicą, która bezpośrednio łączyła się ze śmiercią, szaleństwem i chorobami prześladującymi miasto. Nas jednak coś postanowiło podkusić, by zmierzyć się z tą tajemnicą twarzą w twarz, stawić jej czoła, spojrzeć jej w oczy i generalnie ją rozwikłać. Ale czy się da i czy warto? Może niektóre tajemnice powinny zostać tajemnicami, jednak nasza ciekawość poznania historii miasteczka i dwóch sióstr była od nas silniejsza.
Od pierwszej chwili znajdujemy się w niezwykle klimatycznym świecie, który został z niesamowitą dokładnością stworzony przez twórców. Zarówno wystrój, jak i oprawa muzyczna zasługują na solidną pochwałę, bo fundamentalnie budują rozgrywkę. Wielkim atutem Rosalie są zadania, które nie tylko są niezwykle logiczne i różnorodne, dzięki czemu każdy znajdzie tu coś dla siebie, ale stanowią one niezwykle ważny element fabuły. Fabuła zaś jest jedną z lepiej skonstruowanych i przedstawionych historii we wszystkich pokojach w Polsce, dzięki czemu gracze na czas rozgrywki przenoszą się z Wrocławia do świata gry i są nim pochłonięci. Ponadto niezwykłą zaletą jest to, iż fabułę tę można niezwykle łatwo śledzić, dlatego to wrażenia z gry są dodatkowo spotęgowane. W czasie samej gry można podziwiać klasyczne rozwiązania techniczne, jak i te bardziej nowatorskie, co wyróżnia Rosalie spośród innych escape roomów. No i nie można zapomnieć o specyficznym podejściu firmy Fox O'Clock do tworzenia pokojów - ten pokój również jest niezwykle oryginalny i w czasie gry widać, która firma go stworzyła, co oczywiście jest zaletą, ponieważ Foxi poniżej niezwykle wysokiego poziomu nie schodzą. Jeśli ktoś się zastanawia czy powinien się wybrać do salonu Rosalie, to odpowiedź jest oczywiście twierdząca: podaruj sobie odrobinę luksusu.
Dziękujemy serdecznie niezastąpionym mistrzom gry - Marcie i Bartkowi za wspólną rozgrywkę i poświęcony nam czas przed i po grze. Już nie możemy się doczekać kolejnych pokojów.
Super klimat, scenariusz żywcem jak z jednego odcinka Scooby'ego 😁 widać że pokój już dość stary, ale przez ogólny klimat można przymknąć na to oko 😉 bardzo dużo zagadek i duża powierzchnia, przez co w dwie osoby było to ogromnym wyzwaniem, zdecydowanie polecam wybrać się w więcej osób 😁
Zadziwiające. Na przestrzeni pokoju, który powstał - w miejsce całkiem leciwego i raczej nie największego pokoju Pinokio, czy też "Nie jestem kukiełką" - pod szyldem Fox O'clock jest wszystko: odrobinka (ale tak tyci-tyci) dreszczyku (choć ja bym osobiście thrillerem nie nazwał, co najwyżej nieco mroczniejszą przygodówką), trochę śmiechu, wymagające (ale nie przesadnie) - i co ważne - unikalne zagadki. Są też elementy zaskakujące, jak to Liski zdążyły nas już przyzwyczaić. Wystrój każdego z etapów gry jest jak zwykle bardzo dopracowany, na swój sposób unikalny, każdy ma swój niepowtarzalny klimat, który spina całkiem ciekawa historia. Koniecznie trzeba odwiedzić nawet w 2 osoby. Jest co robić, a dostępny czas jest dopasowany idealnie. Oby tak dalej, czekamy na Potworne Miasteczko ;)